Kalendarz

Po Wt śr Cz Pi So Ni
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      

Shoutbox

Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

01/04/2014 22:05
Witamy wszystkich sympatyków zabawy w błocie Smile

Aktualnie online

· Gości online: 1

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 2
· Najnowszy użytkownik: Dryblas

Ostatnie artykuły

Na skróty czyli tam gdzie nie każdy trafi

Nasze pojazdy
Naprawy, zmiany
W trasie
Nasze rajdy
Fotogaleria

Deprecated: Function ereg() is deprecated in /home/kobra/domains/moje4x4.com.pl/public_html/articles.php on line 41

Wyprawa Ukraina-Rumunia 2017

Pierwszy, zagraniczny, wyjazd landroverowy. Wybór padł na Ukrainę – Mołdawię – Rumunię. Czas i droga jednak zweryfikowała ( jak zawsze ) te plany.
Załoga:
- D2 Td5 – Kobra z Beatą i małą Zu
- D2 Td5 – Dryblas z Małą Mi, Martyną i Natalią oraz Badylem

30-07-2017 (niedziela) – 220396 km … sami swoi
Ruszamy tylko z 4 godzinnym opóźnieniem, co jak na nas jest prawdziwym sukcesem), po drodze ostatnie zakupy, obiad i w nocy docieramy do pierwszego punktu podróży.
Trasa spokojna do Kazimierza ( nad Wisłą ) gdzie dzięki pomocy Felgi i FiSpCar’a docieramy do miejscówki nad Wisłą.




31-07-2017 (poniedziałek) – 220813 km …cudze chwalicie …
Dzisiaj w planie małe zwiedzanie: Kazimierz , zamek w Janowcu, Sandomierz.
Zakup łącznika stabilizatora dla Dawida ( mechanik zapomniał wymienić).
Po zwiedzaniu lecimy do Wilczej Jamy , nocleg gościnnie u Andrieja przy budowanej jurcie.

1-08-2017 (wtorek) ..już wiem dlaczego tu przyjeżdżacie
Rano montaż łącznika stabilizatora, pakowanie, szybka kąpiel w rzeczce – na delektowanie się wodą nie pozwoliły gzy w ilościach powalających. Andriej daje nam namiary na dwie fajne połoniny na Ukrainie które trzeba zobaczyć. Jedziemy na granicę .
W drodze buntuje się ACE , zgłasza błąd tylnego czujnika , zobaczymy co będzie .
15:30 jesteśmy na Ukrainie (Krościenko- Smolnica) , przy przejściu problemy z Badylem ( brak w paszporcie psa oznaczenie przeciwciał przeciwko wściekliźnie – mimo szczepienia od niedawna to też trzeba oznaczać)
Ciepło – 35 stopni. Wspaniałe widoki, sympatyczni i przyjacielscy ludzie, jedziemy przez Wierch Orowy i dół w okolice miejscowości Młyny. Po drodze Beata mówi że nareszcie rozumie dlaczego offroad’owcy przyjeżdżają tu na Ukrainę .
Śpimy na łące w zakolu Dniestru.






2-08-2017 (środa) …palec Boży
Budzą nas dzwonki krów przechodzących przez łąkę. Spokojne śniadanie, kąpiel w Dniestrze i w drogę. Celem jest Połonina Równe .
ACE działa bez problemu, jedziemy pięknymi bezdrożami i niestety też asfaltem który wygląda jak po bombardowaniu. Jak ktoś narzeka na jakość polskich dróg, to zapraszam na Ukrainę .
Po drodze „plantacje” barszczu Sosnowskiego. Wjazd na połoninę Równe po betonowych płytach , 40 kilometrowy ciągły podjazd lekko zagotował moją skrzynię, krótki postój przy źródełku i jedziemy dalej. Na szczycie (licznik 221427) okazuje się że u Dawida wyszła tuleja górna przedniego amortyzatora. Los plecie jednak zdarzenia w dziwny sposób. Na szczycie spotykamy Aleksieja – Lwowiaka z dziada pradziada dobrze mówiącego po polsku, który też jest fanem terenówek, co prawda przyjechał tu busem ze swoją dziewczyną, ale miał kawałek solidnej gumy którą poratował nas w potrzebie. Ten kawałek gumy uratował oba nasze samochody ale o tym później. Z gumy i silvertape Dawid robi tymczasową tuleję amortyzatora, wciskamy ją ściągaczem do łożysk i gotowe. Wytrzymała cały wyjazd .
Jemy obiad , żegnamy się z Aleksiejem (kontakt nawiązany) i zjeżdżamy z połoniny.
Podczas zjazdu gotuje się lewy przedni hamulec , szybko znajdujemy polankę ze strumieniem na nocleg.





3-08-2017 (czwartek) … jak szwajcarski ser …
Pobudka, dziewczyny robią śniadanie a ja rozbieram przedni hamulec. Klocki OK., jażmo OK, tłoczki pracują bez zacięć . Oczyszczam całość, montuję, test . Wszystko działa bez zająknięcia. Tradycyjnie odwiedza nas „świeże mleko” czyli krowy. Kąpiel w strumieniu – ożywcza . Mała Gosia dostaje spis części, które na wszelki wypadek przywiezie na spotkanie w Rumuni.
Część drogi biegnie niestety asfaltem, dziurawym jak ser szwajcarski, w niektórych dziurach nawet rosną krzaczki i małe drzewka.
Droga zabija najpierw listwę LED Dawida ( poszła śruba od drgań) u mnie amortyzator i jak się później okazało oponę. Przez bujanie powyżej 50 km/h muszę dezaktywować ACE.
Jedziemy spokojnie podziwiając widoki .
Ze względu na zbliżające się spotkanie z Tomkiem rezygnujemy z Mołdawii i kierujemy się powoli w stronę Rumuni.
Kolejny nocleg na rzeczką, jest cudownie.



4-08-2017 (piątek) … gdzie Wołodyjowski ?
W planach Kamieniec Podolski , zwiedzanie twierdzy , jesteśmy trochę rozczarowani. Spotkany przewodnik, Siergiej, kieruje nas na kamping nad Dniestrem . Po raz pierwszy płacimy za spanie – całe 15 zł z rodzinę
Dzieciaki i Badyl zadowoleni z możliwości kąpieli w Dniestrze.



5-08-2017 (sobota) … sie pomaga
Po średnio przespanej nocy ( chichoczące małolaty, dyskusje młodzieży itp.) zbieramy się i jedziemy oglądać Chocim. Pogoda piękna 39 stopni słoneczko. Podziwiamy panoramę Dniestru ze skał monastyru Św. Michała Archanioła ( Bakota). Raczymy się kwasem chlebowym z dodatkiem jabłek, pychotka.
Docieramy do twierdzy Chocim, dobrze zachowana, i warta obejrzenia . Kilka wystaw.
Kupujemy owoce pamiątki .
Kierunek Rumunia.
Przejście graniczne ok. 1 h . Znowu problem z Badylem , celnik mówi że trzeba innym przejściem. Ania robi scenę z cyklu „ ..panie o laboga co ja biedna zrobię ..” celnik macha ręką . Jesteśmy w Rumuni.
Za granicą spotykamy rodaka (Ojciec + 4 dzieci) z zepsutym samochodem – skrzynia zablokowana na wstecznym – (Chrysler voyager) . Obiecujemy pomoc – facet chyba nie za bardzo wierzy. W najbliższej miejscowości znajdujemy o dziwo czynny warsztat samochodowy ( jest po 17). Próba zagadania … starszy mechaniki podobno po angielsku mówi czekamy aż wyjdzie spod samochodu .
Próbujemy po angielsku, rosyjsku wytłumaczyć o co chodzi , facet patrzy na nas i pyta
„ no Panowie co się stało ? „ Okazało się ma matkę Polkę . Niestety nie mają lawety, szybka narada , wracamy nad granicę , wóz na hol i 5 km na wciśniętym sprzęgle holujemy rodaka.
Żegnamy i w drogę. Wieczorem SMS z podziękowaniami , rodzina już w drodze auto naprawione.
Przekraczamy bród pobliskiej rzeczki i za zgodą gospodarza nocujemy na łączce.
Ognisko, wino, śpiew.





6-08-2017 (niedziela) …rumuńska gościnność…
Startujemy skoro świt ok. 12 , w przydrożnym sklepie prosimy o możliwość zatankowania wody, Pani z uśmiechem wskazuje kran , napełniamy baniaki, robimy drobne zakupy.
Sąsiad ( punkt gier losowych) pyta czy chcemy kawę – a co bierzemy.
Krótki kurs języka rumuńskiego, zapisujemy słówka.
Na pytanie ile płacimy , śmieje się i mówi że to poczęstunek dla gości i dokłada jeszcze domowej roboty piwo bezalkoholowe, odwdzięczamy się naklejkami LK które zaraz lądują na wystawie sklepowej, żegnamy się i w drogę.
Niestety zaczyna padać , wybieramy trasę i uciekamy przed deszczem . Cały dzień w samochodzie. Po drodze wymiana koła – opona padła i mimo kilku prób naprawy niestety nie udało się jej uratować. Na zapasie dojechaliśmy do domu ( rozmiar OK, tylko bieżnik szosowy)
O pierwszej w nocy znajdujemy miejsce na obóz , ucieczka przed deszcze udana.
O 4:30 dociera Tomek (Mała Gosia) z całą rodziną.



7-08-2017 (poniedziałek) 222789 km ... delta Dunaju…
Od dzisiaj w 3 samochody nasza karawana podąża w kierunku Morza Czarnego.
Po drodze próbujemy kupić amortyzator, bez skutecznie. Dopiero pod koniec dnia udaje się zamówić z dostawa za dwa dni .
Jedziemy dostojnie ( trzyseta bez stabilizatora, ja z uszkodzonym amortyzatorem), przekraczamy promem deltę Dunaju i kierujemy się nad morze. Okazało się że droga jest , a właściwie była bo rok temu woda upomniała się o swoje i drogi nie ma. Znowu po nocy szukamy miejsca na obóz. Rozbijamy się w okolicy zagrody owiec. Delikatnym wiatr od wody urywa głowy a namioty zmienia w żaglowce.



8-08-2017 (wtorek) …woda, woda, woda
Ostatnia próba wulkanizacji opony ( 4 dziury) , wytrzymała tylko 3 dni….
Kierunek morze. Wybieram dziką plaże w okolicy Vadu, okazało się że to bardzo dobry wybór. Jedziemy po plaży , znajdujemy fajne miejsce i rozbijamy się. Tym razem na 3 dni.
Dzieci zachwycone, morze w miarę ciepłe (28 stopni) . Obóz 50 m od morza , bajka.


9-08-2017 (środa) … polak potrafi …
Razem z Tomkiem jedziemy po zamówione amortyzatory , robimy zakupy dla całego obozu.
Wieczorem serwis zawieszenia.
Okazało się że poza amortyzatorem padła tuleja wahacza , tylna przy ramie.
Właśnie tu, po raz drugi guma od Aleksieja ratuje naszą wyprawę. Robię tuleję z kilku warstw gumy i silvertape , wciskam podnośnikiem w to, co zostało ze starej tulei i gotowe.



10-08-2017 ( czwartek)
Morza szum. Wiatru śpiew….



11-08-2017 (piątek) …do domu czas
Niestety , czas wracać do domu . Rozpoczynamy odwrót, mało szutrów , głównie asfalt ale czas nie pozwala na wolne przejazdy .W planie zamek w Branie, Droga Transfogaraska . Po drodze korek na kilka kilometrów, mimo prób, nie ma jak objechać . Śpimy nad jeziorem Paltinum (Tesla)

11-08-2017 (piątek) … polak potrafi lepiej …
Guma w tulei wahacza wyszła sobie na zewnątrz. Tym razem robię inaczej . Kleję gumę do metalowej tulei , a potem sklejam warstwy podczas nawijania na tuleję, na to silvertape.
Przyklejam kawałek gumy do radiusa wypełniając ubytek i gotowe.
Taki zestaw dowiózł nas do domu ponad 1500 km.
Jedziemy do zamku Bran. Wieczorne zwiedzanie, pełno turystów i ani śladu Drakuli.
Nocleg za miejscowością Samic nad rzeczką Dymbowica.



13-08-2017 (niedziela) … i to jest twoja pokuta
Jest zimno (19 stopni) chmurno i zbiera się na burzę.
Jedziemy po górach szutami i błotem do Transfogarskiej
Wjazd to jakiś koszmar , nikt z nas nie sprawdził jak wygląda ruch na drodze Transfogaraskiej, 120 km zrobiliśmy w 11 godzin ale dzieciaki zobaczyły zamek Vlada Palownika (Drakuli). Potężny korek pod szczytem , zjazd już spokojny ale….
chmury, mgła, widoczność miejscami 50 m. Niestety na zjeździe nici z widoków.
Po raz drugi uciekamy od burz, nasza droga jest zamknięta, opady chyba zmyły część trasy.
Próba objechania kończy się na drodze zamienionej w rwący potok, nie ryzykujemy wracamy i objeżdżamy na około. Po północy wydostajemy się z kociołka trzech komórek burzowych , znajdujemy miejsce na nocleg .Śpimy





14-08-2017 (poniedziałek) 224180 km ...cywilizacja ...
Rano ciepło i o dziwo pięknie. Obozujemy w mini kanionie przy zbiegu dwóch strumieni
Jest nawet wodospad.
Pakowanie – kierunek Węgry.
Granica – tym razem bez problemów ( jakieś 2 minuty)
Tomek prowadzi nas na kamping przy zbiegu rzek Tur i Cisa (Túr-Bukó Camping) - tu musimy ukryć psa.
Wieczorna mini impreza pożegnalna – my do domu a Tomek jeszcze wczasuje.



15-08-2017 (wtorek) … domek
Nic ciekawego, od 11:00 w drodze non-stop. Tylko sik-stop .
O 15:15 jesteśmy w Polsce, szybki obiad, wpadamy na autostradę i do domu.
2:35 ( w nocy) w domu , spać ….
Licznik : 230060 km

Przejechaliśmy 4664 km , nasze landki dowiozły nas bezpiecznie do domu.
Już mamy plan na przyszły rok – Ukraina, tym razem na spokojnie 100 - 150 km max .

Jeżeli ktoś myśli o tym kierunku, nie bać się. Jest spokojnie, ludzie życzliwi, uśmiechnięci
Tanio na stacji i w sklepach. W terenie pięknie, dziko i mamy poczucie wolności.
Pamiętajcie o mapach w wersji analogowej, ciągle są niezastąpione.
Wygenerowano w sekund: 0.02
8,095,519 unikalnych wizyt