VI sucholewskie spotkania Off Road
Dodane przez Dryblas dnia Kwiecień 27 2014 22:15:00
Dawid

No i po długim wyczekiwaniu stało się :) Szybka pobudka, jeszcze szybsze śniadanie i w drogę.
Na starcie w Kiekrzu stawiliśmy się planowo za 5 min 9:00, chwila na pobranie karty startowej, numeru, kawa, drożdżówka i czekamy. Po chwili wezwano nas na odprawę i zaczęło się grzanie maszyn. Nagle gwizd, nagle świst, maszyny ruszyły jak gepard ospale.
Początkowo trasa wiodła do Suchego Lasu ale wciąż po czarnym, jednak długo nie musieliśmy czekać na szutry i błota, a potem było już tylko gorzej lub jak niektórzy wolą lepiej bo więcej błota, więcej dziur i krzaków :).



Dzięki uprzejmości Wojska Polskiego w którego gestii są tereny Poligonu Biedrusko, i organizatorów naszego rajdu, mieliśmy możliwość zwiedzić nieznane zakątki tego wspaniałego terenu.
Nigdy nie przypuszczałem że tyle ciekawych miejsc jest na poligonie, a szczególne wrażenie zrobiło na mnie miejsce po dawnym kościele.
W naszej kategorii Turystyk wystartowało 17 załóg, do mety dojechaliśmy prawie w komplecie. Trasa była prawie perfekcyjnie przygotowana, nie obyło się bez wklejki i szarpania na kinetyku, a już wisienką na torcie był ostatni odcinek trochę poza road book bo zgubiliśmy trasę i kilka tablic rejestracyjnych w kałużach.
Może dzięki szczęściu debiutanta, a może dzięki uważnej pracy pilota i załogi technicznej na kominku możemy po imprezie postawić sobie puchar za 2 miejsce w tej imprezie. Jestem przekonany że spotkamy się ponownie w przyszłym roku na kolejnej edycji Sucholeskich spotkań.
Można by jeszcze długo pisać ale najlepiej oddają całość i klimat zdjęcia z galerii.

Grzegorz

Pierwszy, poważny wyjazd w teren. Czy zgubimy się na trasie - oczywiści, czy utopimy maszynę , mam nadzieje że nie. Tak to z grubsza wyglądało przed startem.
Trasa długa i ciekawa, całość ok. 160 km z tego 90% na terenie poligonu Biedrusko.
Najbardziej obawiałem się głębokich kałuż, bo nasze pojazdy nie są jeszcze przystosowane do brodzenia.
Roadbook'a posiłkowaliśmy aplikacja GpsTrip, ale i tak pobłądziliśmy , oczywiści z winy błędów w roadbook'u. Po 9 godzinach w terenie żałujemy tylko jednego , że to już koniec.





Ten pierwszy rajd pozwolił nam zrozumieć pasje ludzi, którzy z przyjemności topią w błocie siebie i swoje maszyny ( oraz kasę). Ciekawe zadania dawały dużo frajdy wszystkim uczestnikom.



Nauczyliśmy się kilku ważnych rzeczy podczas tego rajdu:

Własnie z powodu braku długopisów skończyliśmy rajd na 5 miejscu, nasz jedyny długopis umarł, a pilot odmówił pisania własną krwią.
Niestety ostatnich zadań nie nanieśliśmy na roadbook'a.